Seks w trójkącie. Dobry pomysł?
MySex

Seks w trójkącie. Dobry pomysł?

Seks w zestawie 2 + 1 to nasza najczęstsza fantazja erotyczna. Bywa, że nie tylko fantazja. Według naukowego pisma „Archieves of Sexual Behaviour”, co trzecia badana para przyznała, że choć raz spróbowała erotycznego trójkąta. Czy żałuje?

My-V My-V · 16 stycznia 2022

Podobno mało jest rzeczy, które podniecają bardziej niż wyobrażanie sobie kogoś dodatkowego w naszym łóżku. Od wyobraźni do realizacji – jak widać – droga nie musi być długa ani wyboista, bo sporo z nas decyduje się sprawdzić, jak smakuje triangle amoureux. Jak smakuje?

Mówi Emilka. Ma lat 35, zajmuje się promocją w dużej firmie odzieżowej. Od 6 lat w związku

Myślałam, że będę się śmiała, że to będzie taki wesoły, ekscytujący wieczór. A ja nie mogłam wykrztusić słowa, byłam onieśmielona. Wylądowaliśmy w łóżku z dziewczyną, którą dopiero co poznałam. Miałam wrażenie, że mój chłopak bardziej był zajęty nią, niż mną. Nigdy wcześniej nie widziałam go tak zwierzęco podnieconego. Ona nie była piękna, mysia blondynka, a on nie lubi blondynek, do tego miała nieładne piersi i brzuch. Myślałam, że będzie mu to przeszkadzać, ale nie. Ugniatał jej ciało, dotykał, jak mnie chyba nigdy. Mną też się oczywiście zajął, ale chyba z mniejszym entuzjazmem. Po wszystkim pożegnali się, jakby byli parą, długim pocałunkiem w usta. Rano nie wracaliśmy do tematu, ale mój chłopak był w świetnym humorze, ewidentnie bardzo mu się podobało. Bardzo go kocham, on mnie też, ale gdy kilka dni później poszliśmy do łóżka, cały czas miałam z tyłu głowy, czy na mnie nie rzuca się jak na nią, czy ja mu się podobam mniej, czy piersi tamtej dziewczyny nie podniecają go bardziej? 

Dominika. Ma 47 lat, jest nauczycielką w szkole prywatnej

To nie było planowane. Wieczór tak się potoczył. Spędzaliśmy z partnerem weekend w górach, w domu znajomego, nazwijmy go P. Wiedziałam, że podobam się P., ja też patrzyłam na niego z przyjemnością. W nocy P. po prostu położył się z nami, mój partner nie oponował. Nawet mu się to podobało, w każdym razie na początku. Mnie zaś to podniecało bardzo, nigdy wcześniej nie zajmowało się mną dwóch mężczyzn na raz, no co zrobić, mam temperament. Starałam się dbać o każdego z nich, także obaj też powinni byli być zadowoleni. Rano mój partner niby żartował z tego co się wydarzyło, ale czułam, że coś jest nie tak. Rozstaliśmy się miesiąc później, powiedział, że jednak potrzebuje kogoś innego. 

Basia, lat 28, pracuje w ministerstwie, w związku od 2 lat

Powiedziałam mojemu chłopakowi kiedyś, że gdyby chciał, to możemy kogoś doprosić do naszego łóżka. Myślałam, że się obruszy, zapyta, czy mi nie wystarcza. A on się do pomysłu zapalił! Wracał do tematu, pytał, rzucał aluzje, niby żartem, ale czułam, że pomysł go kręci. I pewnego dnia to się stało. Mieliśmy gości, było wesoło, alkohol, muzyka, wygłupy, zrobiło się późno i została u nas na noc para znajomych z innego miasta. Jeszcze w kuchni żartowałam, że gdyby tym „trzecim” miał być chłopak naszej znajomej, to ja jestem na tak. On jednak dużo wypił i poszedł spać, za to jego dziewczyna od początku miała ochotę na lepszą zabawę. Choć, jak analizowałam to rano, miała chęć nie tyle na seks z nami, co z moim chłopakiem. Jak było? Całkiem ok, podobało mi się, zwłaszcza ich widok razem był dla mnie podniecający. Kłopot w tym, że czasem do mnie wraca i nie mogę się od niego uwolnić, nie mogę ich odzobaczyć. Gdy się kłócimy, a kłócimy się często, zawsze to mojemu chłopakowi wypominam.

Anna, 46 lat, specjalistka HR

Kiedyś moi znajomi rzucili, że są swingersami. Zatkało mnie. Gdy niedługo potem zaprosili mnie na wyjazdowego sylwestra. Odmówiłam, bo nie mogłam uwolnić się od myśli, że oni chcą mnie zaprosić po to, żeby zaciągnąć do łóżka. Nigdy więcej się z nimi nie spotkałam. Nawet jak ktoś wymienia ich imiona w towarzystwie, to ja od razu wyobrażam ich sobie nago.

Karolina (lat 33, programistka)

Nie sądziłam, że mną to tak… wstrząśnie. Wydawałam się sobie otwarta i nowoczesna. Gdy moja dziewczyna napomknęła kiedyś o erotycznym trójkącie odparłam: spoko, z tobą mogę spróbować wszystkiego. Ale to mnie przerosło. Nocowała u nas znajoma mojej Ani, jak się potem okazało – oczywiście już po wszystkim – jej dawna dziewczyna. Oglądałyśmy film erotyczny i udzielił nam się nastrój. Mnie jednak otrzeźwiło, gdy zobaczyłam, jak one się całują, z jaką przyjemnością. Dołączyłam do nich, ale byłam jak piąte koło u wozu. Były tak zajęte sobą, że ja głównie głaskałam ich plecy. Gdy wstałam do łazienki, nawet nie zwróciły na mnie uwagi. Myślałam kiedyś: to tylko seks, to tylko ciała, ale to nieprawda, czułam się cała zraniona. Rozstałyśmy się niedługo potem.

Dorota (52 lata, pracuje w klinice medycyny estetycznej)

A mnie się podobało. Jestem biseksualna, mąż też ma duży temperament. O tym, że obydwoje mielibyśmy ochotę na trójkąt, rozmawialiśmy od dawna. Pierwszy raz wyszło spontanicznie, na wakacjach w Grecji,
z naszą znajomą, znacznie od nas młodszą. Był upalny wieczór, wino chłodziliśmy kostkami lodu, pamiętam, bo nam się potem przydały… To był tak fajny seks, że go powtórzyliśmy, już w Polsce, u nas w domu. Też było nieźle, bo każde z nas dbało o pozostałą dwójkę, żeby nikt nie poczuł się pominięty. To jest kluczowe. Z mężem znamy się jak łyse konie. Wiemy co lubimy, jesteśmy razem 30 lat. Dla nas to było jeszcze bardziej jednoczące, kolejna wspólna przygoda. Mój chłop powtarza mi często: „Gdzie ja bym znalazł taką kobietę jak ty”. 

Pamela Druckerman, autorka bestsellera „W Paryżu dzieci nie grymaszą” w nowej książce („Piękna czterdziestoletnia”) opisała swój seks w trójkącie z przypadkowo dobraną kobietą. Sama to spotkanie zorganizowała, w ramach prezentu na czterdzieste urodziny męża – zapytany o czym marzy, odparł, że zegarek i wszystko inne już ma, a seksu z dwiema kobietami nigdy nie zaznał. Pamela klasnęła w dłonie, że czemu nie, zrobiła casting na „trzecią” przez internet i zaprosiła ją do własnej, małżeńskiej sypialni. Następnie całe wydarzenie opisała, najpierw w jednej z amerykańskich gazet, potem w książce. 

Jej wnioski? Po pierwsze, zaskoczyło ją, jak wiele kobiet odpowiedziało na jej – jednak nieco nietypowe – ogłoszenie. Po drugie: zdumiało ją, jak bardzo całe spotkanie było dla niej… nudne. „Po kilku godzinach zorientowałam się, że minęło 40 minut”, pisała. Po trzecie: znajomi (w tym jej ojciec), którzy o „prezencie” przeczytali w gazecie, zareagowali wyłącznie pozytywnie, choć większość wywodziła się z konserwatywnych środowisk, tak jak Pamela i jej mąż, i też wychowywali małe dzieci. Jej znajome żartowały tylko, że wysoko zawiesiła poprzeczkę prezentową… 

Może to znak, że w dzisiejszych czasach seks zrównał do innych przyjemności cielesnych? Jest jak masaż? Choć seks w trójkącie to ciągle skok na bungee. Niesie element ryzyka, lepiej wziąć je pod uwagę. I to, czy będzie odlotem czy jednak połamiemy nogi, najczęściej wiemy po wszystkim, następnego dnia rano. – To jest niezły sprawdzian dla pary – mówi Karolina, której czteroletni związek nie przetrwał szalonej nocy. – Pytanie tylko, czy jesteśmy gotowi na rozczarowanie. Ja żałuję, że się na trójkąt zgodziłam, bo dla mnie to było mocne doświadczenie, z kategorii „nieodwracalne”. Ale moja – już była – dziewczyna nie żałuje. Taki trójkąt to jak jedzenie ryby fugu. Prawidłowo przygotowana przyjemnie lekko parzy usta i język. Ale oczyszczona niewłaściwie może zabić – fugu ma tetrodotoksynę, truciznę, która w nadmiarze paraliżuje układ oddechowy i błyskawicznie doprowadza do śmierci. Tak samo seks w trójkącie: może być ekscytujący. Jeśli jednak ktoś jest niegotowy, potrafi zakończyć nawet bardzo udany związek.

MySex

Najnowsze