Masaż wulwy – co daje?
MyV

Masaż wulwy – co daje?

Ludzkie ciało z reguły lubi chciany, uzgodniony zawczasu dotyk. Ba! Znamy badania mówiące o tym, że brak dotyku wpływa destrukcyjnie na nasze zdrowie, zarówno fizyczne, jak i emocjonalne.

My-V My-V · 9 sierpnia 2022

Pewnie słyszałaś o teorii amerykańskiej psychoterapeutki Virginii Satir, mówiącej, że aby przeżyć, trzeba nam czterech uścisków dziennie, by zachować zdrowie, trzeba ośmiu, by się rozwijać – dwunastu. Być może jest ci też znany kontrowersyjny eksperyment amerykańskiego psychologa Harry’ego Harlowa z lat 60. XX w[1], ale czy wiedziałaś, że od lat 80. XX w istnieje jednostka chorobowa znana jako „głód skóry”, którą pierwszy raz zaobserwowano u osadzonych w zakładach karnych oraz u astronautów?

Na nowo zaczęto o tym mówić w kontekście wybuchu pandemii oraz konieczności izolowania się i unikania dotyku. Okazało się, że miało to absolutnie destrukcyjny wpływ na nasze samopoczucie psychiczne i fizyczne oraz na poczucie bezpieczeństwa i przynależności, które są fundamentalne dla ludzkiego zdrowia psychicznego, jako że jesteśmy zwierzętami stadnymi, a nasze układy nerwowe najlepiej regulują się w obecności innych ludzi i ssaków. 

Jak te informacje mają się do kwestii masażu wulwy, o którym chcę dziś odpowiedzieć?

Otóż uważam, że obszarem ciała, który jest bodaj najrzadziej dotykany bez żadnego oczekiwania, bez medykalizacji, bezboleśnie, czule i bez oceny są właśnie nasze wulwy oraz waginy. Dlatego zaczęłam się tym zajmować kilka lat temu – chciałam dać naszym najdelikatniejszym, intymnym częściom ciała nieerotyczny dotyk i zobaczyć co się wydarzy.

Spoiler alert – wydarzyły się same piękne rzeczy!

Masaż wulwy? Ale po co?

A dlaczego nie? To jest zwykle moja pierwsza odpowiedź na pytanie „po co masaż wulwy?” Masujemy głowy, twarze, stopy oraz dłonie, masujemy obolałe karki i spięte nogi, masujemy nawet szczęki od środka, gdy cierpimy na bruksizm (nawykowe, nieświadome zaciskanie zębów i zgrzytanie zębami), masujemy rodzące, by przynieść im ulgę w skurczach oraz brzuszki małych dzieci, gdy męczą je wzdęcia. Masujemy sportowców po wysiłku, by pomóc im się szybciej zregenerować, a nawet zwierzęta, gdy dokucza im ból. Masujemy całe ciała lub ich wybrane fragmenty na miliony sposobów: na sucho, z olejem, gorącymi kamieniami, mocno do łez z bólu i delikatnie jak dotyk motyla (swoją drogą to właśnie nazwa jednej z technik masażu), w ciszy i z muzyką, na futonie i stole do masażu. I nikt się temu nie dziwi, za to zaskoczenie budzi fakt, że można zupełnie nieerotycznie dotykać i masować wulwę, jakby z jakiegoś powodu ten konkretny obszar ciała jakimś cudem nie potrzebował kojącego dotyku.    

A moim zdaniem potrzebuje. I to bardzo.

Oczywiście w żadnej technice masażu zakładającego też pracę intymną nie jest tak, że jako masażyści dotykamy od razu i wyłącznie genitaliów. Masujemy całe ciało, dosłownie od stóp do głowy i z powrotem, jesteśmy uważni na reakcje osoby masowanej, pracujemy z oddechem i sprawdzamy jaki dotyk jest dobry i kojący, a jaki napina lub drażni. Nie jest też tak, że część intymna masażu jest obligatoryjna. To nie miałoby nic wspólnego z poczuciem bezpieczeństwa i podmiotowości. To ty decydujesz czy chcesz bym masowała również twoją wulwę i/lub waginę oraz w jakim ułożeniu chcesz mieć wówczas ciało, by było ci wygodnie. Gdyby było inaczej, odtwarzałabym tylko kolejne doświadczenie quasi-medyczne, w którym nie ma miejsca na dialog i wspólne sprawdzanie co lubi twoje ciało, a czego nie. Czułabyś się zobowiązana by wytrwać tę procedurę jak w gabinecie lekarskim, a twoje ciało ponownie dostałoby sygnał, że nie jest podmiotem i współtwórcą tego spotkania. A dla mnie podmiotowość twojego ciała jest szalenie istotna. Bez tego zwyczajnie nie pójdziemy dalej w terapii.

Czy podczas masażu wulwy będę miała orgazm?

Być może! Choć prędzej wydarzy się to podczas masażu erotycznego, którym ja się nie zajmuję. Nie jestem też masażystką tantryczną[2], choć ukończyłam taki kurs i wykorzystuję niektóre techniki w swojej pracy. Ale ponieważ najczęściej trafiają do mnie kobiety po bardzo trudnych doświadczeniach, jak przemoc seksualna i położnicza, poronienie lub okołoporodowa strata dziecka, to w centrum mojej uwagi nie jest to, by kobieta koniecznie miała orgazm lub wytrysk, ale to, by jej całe ciało, łącznie z waginą i wulwą, dostało sygnał „jesteś już bezpieczna, nie zdarzy ci się tu nic bolesnego, zagrażającego, przemocowego, upokarzającego, czy uprzedmiotawiającego. Jestem tu dla ciebie”.

Wychodzę z założenia i dostaję tego potwierdzenie od klientek w gabinecie, że ich miejsca intymne są najczęściej dotykane albo mało delikatnie i nieprzyjemnie przez personel medyczny i z reguły jest to dotyk „odczłowieczający”, bywa, że zwyczajnie bolesny, a bywa też, że dodatkowo jest on związany z oceną (np. taką, że pacjentka nie ogoliła się do porodu, choć absolutnie nie ma takiej konieczności), albo jest to dotyk seksualizujący ten obszar ich ciała. I w tym drugim przypadku nie ma niczego złego, o ile jest to w porządku dla właścicielki tej waginy i o ile nie jest tak, że jest ona sprowadzana wyłącznie do tej funkcji: masz dawać przyjemność erotyczną, masz zawsze mieć orgazm, masz wyglądać ładnie (cokolwiek to znaczy) i sprowadzać dzieci na świat (dalej wyglądając ładnie). Poza tym nic innego ci się nie należy moja droga. A tak w ogóle, to nazywasz się srom, czyli wstyd, wiec się nie wychylaj poza kontekst erotyczny lub położniczo-medyczny, bo tam jest twoje miejsce.

Masaż wulwy – zatem czego mogę się spodziewać?

 Możesz się spodziewać dotyku pełnego czułości, siostrzanej troski, delikatności, szacunku i miękkości. Może ci się chcieć płakać ze wzruszenia i tkliwości, co jest dobre i często kojące po doświadczeniu przemocowego traktowania twoich najdelikatniejszych i najintymniejszych miejsc. Możesz się spodziewać uczucia połączenia z obszarem ciała, który być może był lub jest dla ciebie trudny, zakazany, nieczysty, dziwny i tajemniczy. Być może w przyszłości to połączenie przerodzi się  w akceptację, a z czasem nawet zachwyt! Możesz się spodziewać rozluźnienia i rozmiękczenia, ponieważ podczas masażu intymnego rozmasowuję mięśnie otaczające wejście do pochwy, które często są nadmiernie napięte powodując ból podczas współżycia (tak zwaną dyspareunię powierzchowną). Tym samym może być tak, że współżycie penetracyjne przestanie sprawiać ci ból lub przynajmniej będzie to ból znacznie mniejszy. Po masażu kobiety często mówią, że czują więcej luzu w miednicy, lepiej im się chodzi oraz siada w pozycjach otwierających biodra. Często czują, że inaczej im się oddaje mocz (jakby łatwiej i bez konieczności parcia, które jest bardzo niekorzystne dla naszych mięśni dna miednicy), a nawet że głębiej oddychają (co nie dziwi, bo często mają tak napięty środek ścięgnisty krocza, że ich dno miednicy nie współpracuje z przeponą oddechową podczas oddechu). No i oczywiście bywa tak, że odczuwają większą przyjemność z seksu partnerskiego oraz z samomiłości, ponieważ rozluźnione i ukrwione mięsnie dna miednicy oraz pochwy chętniej reagują na dotyk.

Wspaniałe prawda?

Jednak dla mnie najwspanialsze są te wzruszające momenty, gdy słyszę, że nikt nigdy nie dotykał ich wulwy z takim szacunkiem, delikatnością i brakiem oceny. Że dzięki tym spotkaniom czują się pewniejsze siebie, piękniejsze i bliżej im do ciała, które często odrzuciły na skutek np. traumatycznego porodu z kaskadą  interwencji medycznych zakończonych nacięciem krocza. To są dla mnie najbardziej poruszające momenty, bo uważam, że każda z nas ma absolutnie niesamowitą, wspaniałą i piękną wulwę, którą niestety na co dzień dyscyplinujemy, depilujemy, złościmy się na jej wygląd, zapach i wydzieliny, odnosimy się krytycznie i oceniająco nie mając pojęcia, czym może się nam odpłacić, gdy otoczymy ją akceptacją i czułością.

Zatem jeśli masz dziś na to ochotę i przestrzeń, dotknij się czule i bez żadnego oczekiwania, pomasuj własne pachwiny, wzgórek łonowy, wargi zewnętrzne i wewnętrzne przy użyciu olejku (np. migdałowego) lub lubrykant. Pobądź chwilę ze sobą w intymnym, czułym kontakcie i zobacz co się wydarzy. A nuż same piękne rzeczy.


[1] Tzw. „eksperyment Harlowa” polegał na oddzieleniu młodych makaków królewskich od ich biologicznych matek i przydzielenie ich do dwóch sztucznych postaci do wyboru – jednej z drutu i drewna, ale posiadającej butelkę z mlekiem i drugiej obleczonej miękką, przyjemną tkaniną, przypominającą futro makaka, ale bez pokarmu. Okazało się, że małpki zdecydowanie częściej wybierały tę, która była obleczona miękkim materiałem, mimo, że nie kojarzyła się młodym z jedzeniem. Makaki jadły, kiedy musiały, ale większość czasu spędzały wtulone w pluszową „matkę”, co uznano za dowód na to, że potrzeba dotyku jest silniejsza niż potrzeba zaspokojenia głodu.

[2] Masaż tantryczny to metoda pracy z dotykiem i oddechem, która ma na celu rozwój zmysłowy oraz emocjonalny, a także polepszenie kontaktu z własnym ciałem i jego pełną akceptację. Jest rodzajem pracy z dotykiem, której idea zaczerpnięta została ze starożytnej tradycji hinduistycznej i buddyjskiej. Podczas zabiegu masowaniu podlega całe ciało, zazwyczaj ze szczególnym uwzględnieniem miejsc intymnych. Tu możesz poczytać więcej https://pielegnacja.hellozdrowie.pl/masaz-tantryczny-czym-jest-przebieg-efekty-szkolenie/

MyV

Najnowsze